Jeśli właśnie szukasz samochodu, który połączy nowoczesny design, technologie rodem z filmów sci-fi i cenę nieprzekraczającą kosztów weekendu w Barcelonie z teściową – to cóż, mamy coś dla Ciebie. Panie i Panowie, oto Omoda 9 – model, który z przytupem wjeżdża na polskie drogi i próbuje rozbić bank w kategorii „kompakt premium z przyszłości”. Przygotujcie się na prawdziwą jazdę bez trzymanki, bo ten chiński debiutant ma więcej do powiedzenia niż niejedna legenda wśród czterech kółek.
Design prosto z jutra
Kiedy pierwszy raz spojrzysz na Omodę 9, nie masz wątpliwości – to auto zostało zbudowane przez ludzi, którzy znają się na efekcie „wow”. Agresywny przód z wąskimi LED-ami, muskularne linie boczne, a do tego aerodynamika, która zawstydziłaby niejednego hatchbacka. Co ciekawe, stylistyka to efekt pracy zespołu designerów z różnych krajów i… chyba wyszło im na dobre. Bryła jest nowoczesna, ale nieprzekombinowana. W końcu nie każdy SUV musi wyglądać jak transformer po przejściach, prawda?
Wnętrze jak salon technologiczny
Wsiadasz do środka i… o rety. Krzesełka jak w futurystycznym serialu, centrum dowodzenia przypominające kokpit myśliwca, a do tego detale, które spokojnie możesz pokazać znajomym jako „światową jakość”. Duży, zakrzywiony ekran, panel dotykowy do sterowania klimatyzacją, ambientowe podświetlenie w 64 kolorach i elektryczne fotele z funkcją masażu. Jeśli kiedyś zastanawiałeś się, dlaczego niektórzy śpią w aucie – to jest jeden z powodów.
Systemy bezpieczeństwa, które myślą za Ciebie
Omoda 9 to nie tylko plastik i światła – to też pełnoprawny partner do jazdy. Asystent pasa ruchu, ostrzeganie o kolizji, aktywny tempomat, rozpoznawanie znaków drogowych… i jeszcze sztuczna inteligencja, która uczy się Twoich nawyków za kółkiem. Masz wrażenie, że samochód wie, kiedy chcesz skręcić? Bo pewnie wie. Testowaliśmy wszystkie systemy i jeden wniosek – ta maszyna czuwa, nawet kiedy Ty masz zaklejone oczy po ciężkim poniedziałku.
Osiągi, które nie rozczarowują
Pod maską Omoda 9 nie kryje się jednak silnik typu „jak się rozpędzi, to odleci”. Zamiast tego mamy przemyślane jednostki – zarówno spalinowe, jak i hybrydowe oraz elektryczne (w zależności od rynku). Przyspieszenie może nie wbija w fotel jak w bolidzie F1, ale do codziennej jazdy absolutnie wystarczy. Co więcej, układ kierowniczy jest precyzyjny, zawieszenie wyraźnie dopracowane, a tryby jazdy zaskoczą Cię tym, jak różnią się od siebie. Ekonomicznie? Komfortowo? Sportowo? Wybieraj jak w menu sushi.
Ile to kosztuje – a raczej: jak to możliwe?
Skoro już wzdychamy do estetyki i zachwalamy technologie, czas porozmawiać o pieniądzach, czyli jedynym, co potrafi zepsuć nastrój podczas udanych zakupów. Ale tu mała niespodzianka – Omoda 9 kosztuje mniej, niż myślisz. Cena startowa (w zależności od wyposażenia i rynkowych promocji) plasuje się grubo poniżej wielu konkurentów z bardziej znanym logo na masce. A w standardzie dostajesz pakiet, który u Niemca musiałbyś zaznaczyć jako 14 osobnych opcji. Można? Można, tylko trzeba chcieć.
Omoda 9 to zaskoczenie – pozytywne, świeże i pełne technologicznych smaczków, które jeszcze parę lat temu widzieliśmy tylko w katalogach koncepcyjnych. To auto wygląda świetnie, prowadzi się solidnie i oferuje wyposażenie klasy wyższej za cenę klasy średniej. Owszem, dopiero wchodzi na rynek i będzie musiało udowodnić swoją trwałość, ale jeśli pierwsze wrażenie coś znaczy – to w tej klasie szykuje się prawdziwy hit. I to taki, który nie tylko dobrze wygląda na Instagramie, ale też sprawdzi się w korku, na trasie i w sobotnich zakupach w Ikei.
Przeczytaj więcej na: https://meskimokiem.pl/omoda-9-cena-dane-techniczne-wnetrze-i-opinie/